Dlaczego wspólnicy przestają ze sobą rozmawiać?
Konflikt w zarządzie rzadko zaczyna się od wielkiej awantury przy świadkach. Zazwyczaj wszystko startuje od jednej nieodebranej rozmowy telefonicznej lub maila w sprawie faktury na 12 400 zł, który pozostał bez odpowiedzi przez 4 dni. W Arka Przymierza od 8 lat obserwujemy, jak drobne pęknięcia niszczą firmy zatrudniające po 14 czy 26 osób.
Małe kwoty generują wielkie napięcia
Większość sporów, które trafiają do Arka Przymierza, ma swój początek w wydatkach, które dla korporacji są drobnymi. W lutym 2024 roku prowadziliśmy mediację w firmie transportowej z Mazowsza. Wspólnicy pokłócili się o leasing trzech aut dostawczych za łączną kwotę 412 000 zł. Jeden z nich podpisał umowę bez ostatecznej akceptacji drugiego, bo 'okazja kończyła się w piątek o 15:00'. To wystarczyło, by przez kolejne 7 miesięcy panowie komunikowali się wyłącznie przez sekretariat, co niemal doprowadziło do utraty kontraktu z niemieckim operatorem logistycznym. Rozmawiamy konkretnie o liczbach, bo to one pokazują skalę problemu.
Często problemem nie jest brak pieniędzy, ale sposób ich wydawania na błahe rzeczy. Widzieliśmy przypadki, gdzie spór o remont biura za 34 500 zł zablokował wypłatę dywidendy o wartości 240 000 zł. Ludzie przestają rozmawiać, bo czują się pominięci w procesie decyzyjnym. Gdy jeden wspólnik czuje, że staje się tylko 'bankomatem' dla pomysłów drugiego, zaufanie znika w ciągu 11 dni. Wtedy wchodzimy my, bo ratujemy transakcje na krawędzi, zanim sprawa trafi do sądu i zostanie tam na 4 lata.
Zaufanie w biznesie buduje się latami, a traci przez jedną fakturę na kilkanaście tysięcy złotych, o której zapomniałeś wspomnieć wspólnikowi.

Pułapka milczenia w biurze na warszawskiej Woli
Milczenie to najdroższa forma komunikacji w firmie. W 2023 roku pracowaliśmy z software housem, gdzie 2 współwłaścicieli nie rozmawiało ze sobą przez 83 dni. Pracownicy, czyli zespół 14 programistów, zaczęli wyczuwać napięcie już po pierwszym tygodniu. Efekt? Wydajność spadła o 23%, a 2 kluczowych seniorów złożyło wypowiedzenia w tym samym miesiącu. Każdy dzień milczenia w zarządzie kosztował tę firmę około 4 200 zł utraconych roboczogodzin. Zamykamy spory, otwieramy biznesy, bo wiemy, że bez dialogu nie ma zysku.
Brak rozmowy wynika często ze strachu przed konfrontacją. Wspólnicy boją się, że jeśli wygarną sobie błędy przy kawie, to firma się rozpadnie. Prawda jest taka, że firma rozpada się właśnie wtedy, gdy te błędy są zamiatane pod dywan. W Arka Przymierza stosujemy zasadę czystego stołu. Na spotkaniach trwających zazwyczaj od 3 do 6 godzin wyciągamy wszystkie żale na wierzch. Dyskrecja to nasz standard, nie obietnica, więc te rozmowy nigdy nie wyciekają poza nasz gabinet przy Al. Jerozolimskich 44.

Różne wizje rozwoju przy 9-osobowym zespole
Konflikt często pojawia się, gdy firma osiąga pewien pułap, na przykład 9 czy 11 pracowników. Jeden wspólnik chce dalej ryzykować i brać kredyt na 250 000 zł na nowe maszyny, a drugi chce zacząć konsumować zyski i kupić dom na Mazurach. W czerwcu 2024 roku mediowaliśmy w firmie produkcyjnej, która utknęła w takim martwym punkcie na 156 dni. Przez ten czas nie podjęto żadnej decyzji inwestycyjnej, co pozwoliło konkurencji z sąsiedniego powiatu przejąć 12% ich rynku. To był klasyczny pat decyzyjny.
W takich sytuacjach nie szukamy winnego, tylko liczymy koszty stania w miejscu. Pokazujemy wspólnikom, że ich upór kosztuje ich realne 18 000 zł miesięcznie w samych karach umownych i niewykorzystanych mocach przerobowych. Często rozwiązaniem nie jest kompromis, który nikogo nie zadowala, ale jasny podział kompetencji. Jeden zajmuje się sprzedażą, drugi produkcją i nie wchodzą sobie w paradę przez 5 dni w tygodniu. To proste, ale bez mediatora trudne do wdrożenia.
Pat decyzyjny to najprostsza droga do oddania rynku konkurencji za darmo.

Jak emocje niszczą arkusz Excela
Prowadzimy audyty ryzyka komunikacyjnego i widzimy, że 67% sporów ma podłoże czysto emocjonalne. Chodzi o to, kto ma rację, a nie o to, co się opłaca. W jednej z warszawskich agencji reklamowych konflikt zaczął się od tego, że wspólnik nie został zaproszony na ważne spotkanie z klientem budowlanym. Poczuł się zlekceważony. Przez kolejne 4 miesiące blokował każdą decyzję drugiego wspólnika, mszcząc się za tamto jedno popołudnie. Nasza praca polega na oddzieleniu tych emocji od cyfr w arkuszu kalkulacyjnym.
Kiedy siadamy do mediacji, prosimy o wyłączenie telefonów na 120 minut. To czas na powrót do fundamentów: po co założyliście tę spółkę w 2018 roku? Czy cele z tamtego czasu są nadal aktualne przy dzisiejszych przychodach rzędu 3,2 mln zł rocznie? Często okazuje się, że panowie po prostu o sobie zapomnieli jako o partnerach, stając się tylko rywalami o wpływ na firmowe konto. W Arka Przymierza przywracamy właściwe proporcje.
Kiedy mediacja to ostatnia szansa
Jeśli wspólnicy przestają ze sobą rozmawiać, mają dwa wyjścia: sąd albo mediacja. Sąd w Warszawie to minimum 3 lata czekania na wyrok i koszty prawników przekraczające 45 000 zł. Mediacja w Arka Przymierza trwa zazwyczaj od 2 do 4 spotkań i kończy się wiążącą ugodą, którą zatwierdza sąd w ciągu 14-21 dni. Wybór dla pragmatycznego biznesmena jest prosty. Ratujemy transakcje, które wydają się już stracone, bo wiemy, jak rozmawiać o trudnych sprawach bez owijania w bawełnę.
Bycie upartym w biznesie jest dobre przy negocjacjach z dostawcą, ale zabójcze w relacji z partnerem. Widzieliśmy zbyt wiele dobrze prosperujących firm, które padły, bo nikt nie chciał pierwszy wyciągnąć ręki po spór o 14 000 zł. My tę rękę pomagamy wyciągnąć, zachowując twarz obu stron. Nie oferujemy magii, tylko konkretne techniki negocjacyjne i chłodną analizę strat. Jeśli Wasza firma ma przetrwać kolejne 11 lat, musicie zacząć rozmawiać o tym, co Was dzieli, zamiast udawać, że problemu nie ma.



